sobota, 6 kwietnia 2013

Two weeks ago



I'm feeling a bit torn between my impatiently craving for Spring and the pleasure I feel watching these photos of Winter's beauty. I come back to them almost everyday and I thought I just can't keep them for myself. You will need to forgive me for showing the Winter landscapes. ;-) 
But I promise - it's the last time. I wanted to officially say goodbye to Ms Winter - maybe she would understand to this subtle suggestion? ;-)

Czuję się trochę rozdarta pomiędzy silnym pragnieniem nadejścia wiosny, a przyjemnością, jaką odczuwam oglądając zdjęcia zimowych krajobrazów. Wracam do nich prawie codziennie i pomyślałam, że nie mogę tak po prostu zatrzymać ich tylko dla siebie. Będziecie musieli mi wybaczyć to, że znów pokazuję zimowe zdjęcia (w kwietniu!). 
Ale obiecuję, to już ostatni raz. Chciałam w ten sposób oficjalnie pożegnać Panią Zimę - może zrozumie tę subtelną sugestię? ;-)




I remember this lazy weekend two weeks ago (it happen so rarely...) - it was Saturday and the day was perfect. 
You know these wonderful days, when everything goes with ease, you smile from inside to outside and the day is just lovely, so that nothing can destroyed it? Well, that was Saturday two weeks ago. 
I went for a walk with Dora, the sun shined so strong that I had to wear sunglasses. Despite of all this snow and chill air, for the first time this year I hoped that Spring was on the corner. It was so beautiful and strange to hear birds twittering withing in this Winter scenery. 
I wanted so much to keep this wonderful memory for future. There were too many of them I let to be forgotten. 

Pamiętam ten leniwy weekend dwa tygodnie temu (to zdarza się tak rzadko...) - była sobota i dzień był po prostu idealny. 
Znacie te wspaniałe dni, kiedy wszystko z łatwością toczy się swoim torem, Wy czujecie w sobie radość, która napełnia Was energią i emanuje na Wasze twarze? Dni, które są tak cudowne, że nic nie jest w stanie tego popsuć? Taka właśnie była tamta sobota dwa tygodnie temu.
Wybrałam się na spacer z Dorą, słońce świeciło tak mocno i odbijało się od śniegu, że musiałam założyć okulary przeciwsłoneczne. Pomimo tych hałd śniegu i mroźnego powietrza, po raz pierwszy tego roku poczułam nadzieję, że wiosna jest już za rogiem. A śpiew wiosennych ptaków pośród tej zimowej scenerii był dziwny i zachwycający.
Cieszę się, że udało mi się zatrzymać to wspomnienie na dłużej. :)



P.S. Isn't this color combination simply amazing? - fuchsia pink and bright blue - I plan to use it in my new jewelry projects.
Czy to połączenie kolorów nie jest wspaniałe? - fuksjowy róż i niebieski - planuje użyć ich 
w następnych projektach biżuteryjnych.

4 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia :) Dora na śniegu wygląda wspaniale :) Zimowe krajobrazy dobrze się ogląda :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehh... ja bym już jednak chciała wiosennej odmiany... ale przyznaję Ci rację, że ptasia muzyka w takim krajobrazie to coś jednak niesamowitego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. FiliGrace , jaki piękny ten twój blog ,a jaka biżuteria , taka fiu fiu :)))
    Te babeczki z karobem to sama piekłaś?A przepis mogłabym wycyganić?
    a te śmietanki do musu by się nadały, to patrz
    http://pinkcake.blox.pl/2012/12/Smietana-migdalowa.html
    http://pinkcake.blox.pl/2012/03/Zabawy-z-bita-smietana.html
    czy to tez chyba
    http://matkaweganka.blogspot.com/2012/01/smietana-sonecznikowa-takie-buty.html

    OdpowiedzUsuń
  4. I am in fact grateful to the holder of this site who has shared
    this enormous post at at this time.

    my page; Ask.fm tracker

    OdpowiedzUsuń