piątek, 3 września 2010

Powroty... / Home-coming...

Lubię powroty. Są jak bezpieczne, powolne lądowanie na puchatym kocu.
Długo mnie nie było. Nie będę się rozpisywać, dlaczego. Wystarczy, że powiem, że lato miałam zwariowane. Pozytywnie i negatywnie też niestety. Urozmaicenie zawsze wskazane. ;-)
Dwa (a może nawet trzy?) zwariowane miesiące w zupełności mi wystarczą. Cieszy mnie, że jestem w domu, że mogę zająć się moimi ulubionymi sprawami, porozmawiać z przyjaciółmi, spotkać się z tymi internetowymi na ulubionym forum. Możliwość wypicia spokojnie herbaty przed ekranem komputera to bezcenna rzecz, której do tej pory nie doceniałam! Okazało się, że stęskniłam się za rutyną mojego tzw. dnia codziennego, na którą nie raz tak narzekałam. ;-) Powoli wracam do swoich zwyczajów. Rozkoszuję się zwyczajną codziennością. Znów gotuję, piekę, sprzątam, przeglądam Wasze blogi, szukam inspiracji kulinarnych. Znów projektuję biżuterię, w przyszłym tygodniu chcę zasiąść do nowych wyzwań. Wniosek - muszę znaleźć złoty środek między rutyną a szaleństwami, żeby ani jedno, ani drugie nie stawało się zbyt uciążliwe, szkoda, ze nie zawsze jest to możliwe. Niby nic odkrywczego, jednak doświadczenie na własnej skórze daje zawsze lepsze efekty.  :-)
Nie mogę tylko odżałować straconego sezonu kulinarnego. Prawie nie piekłam, mało gotowałam, nie zrobiłam przetworów, a przecież w lecie owoce i warzywa są najsmaczniejsze. Ale na szczęście także wczesna jesień rozpieszcza nas smacznymi warzywami i owocami, z czego mam zamiar korzystać. :-)
Koniec sentymentów i kulinarnych wyznań. Wracam do tematu bloga - oto kilka zdjęć nowości, które udało mi się zrobić przed lipcem. Zdjęcia może nie najlepsze, nowe będę robić dopiero w przyszłym tygodniu. To tylko kilka z całej serii nowości! Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. 


Home-coming is so good.... Like safe, slow falling at fluffy blanket.
My absence on the blog was long. Summer was so crazy, in positive and negative way. There always must be some diversity, mustn't it? ;-)
Two (or maybe three?) crazy months it is definitely enough for me! I am so glad I am in my home. Glad that I can do my favourite things, meet friends, talk with those from my favourite forums. The possibility of slow drinking tea in front of my laptop in quite and peace is wonderful thing I didn't appreciate enough before. Yes, I missed a lot my day routine. It's a bit surprising, cause I was complaining about it a lot before. Aurea mediocritas - that's the best rule!
Slowly, I am coming back to my habits, enjoying every normal and common thing I do. I am cooking again, baking, house-keeping, searching for inspiration on food making blogs, writing emails, making projects for new jewelry.
And now I am going to show you some (yes, for now only some), of the new things I made in June.
Hope you enjoy them.
------------------------------------------------------------------------------------

necklace with gorgeus agathe

sapphire and peridot filigree earrings

amber and garnet filigree earrings

my stars chainmaille earrings

zawieszka z rodochrozytem

zawieszka z rodochrozytem

zawieszka z motylem i turkusem

pierścionek z bursztynem2

kolczyki filigran i błękitny chalcedon

kolczyki filigran i granat

4 komentarze:

  1. Śliczne. A ten pierwszy naszyjnik to w ogóle cuudo.

    OdpowiedzUsuń
  2. I okazuje się, że rutyna nie jest taka zła, prawda?:) Ja też uwielbiam wracać do domu... zawsze... czy to z długich wakacji, czy też jednodniowego wyjazdu. A biżuteria? Cudna! Cudna! Cudna! Masz talent:* I piękne zdjęcia robisz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że znowu pokazujesz swoje prace. Jak zawsze piękne i perfekcyjne:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Shinju, dziękuję. :*
    Ala, tak rutyna nie jest taka zła, tylko trzeba ją czymś od czasu do czasu urozmaicić. ;-)
    Dorotko, miło Cię widzieć. :-) Jestem zadowolona z nowych prac, ale niektóre muszę dopracować, żeby były perfekcyjne. ;-)
    Miłej niedzieli Wam życzę! Chociaż u mnie chyba ktoś wyłączył światło - pogoda jest okropna.

    OdpowiedzUsuń